Skip to content

1Hazard wciąga coraz więcej ludzi, którzy tracą na grach coraz więcej pieniędzy. Skąd się dowiadują o grach? Przecież hazardu nie można reklamować, ani w żaden sposób do niego zachęcać. Tak jak zakazana jest reklama alkoholu i papierosów, tak i hazardu nie można propagować poprzez reklamy telewizyjne, prasowe, spoty na telebimach czy plakaty. Obowiązuje całkowity zakaz. Jednak ludzie poprzez tzw. reklamę szeptaną dowiadują się o salonach gier i kasynach. Nie mówiąc już o tym, że Totalizator jest widoczny na każdym rogu ulicy. Zwykle właśnie od niewinnego totolotka zaczyna się uzależnienie od hazardu, Człowiek gra najpierw okazjonalnie, co jakiś czas, a potem już zaczyna grać regularnie. Rzadko jednak wygrywają. Po pewnym czasie nie ma już adrenaliny i znika nadzieja na szczęście. Wtedy człowiek szuka nowych bodźców, nowych szans i znajduje inną grę. Próbuje swoich sił w u bukmachera, potem w kasynie, a dalej już samo idzie.

Aż trudno w to uwierzyć, ale na gry ludzie wydają grube miliardy. Czy to z chęci wzbogacenia się, zachęceni przez znajomych, lub też po prostu dla rozrywki. Jedni wychodzą z kasyn lub kolektur spłukani i źli. Inni cieszą się, że wygrali. Bo tak już jest, że aby ktoś mógł wygrać, to niestety, ktoś musi przegrać. I oczywiście musi się również zapełnić kieszeń bukmachera, właściciela kasyna czy też zarządu totalizatora. Bo przecież nikt nie urządza gier charytatywnie, ale dla zysku. I to niezłego. Nie jest przecież tajemnicą, że na wygrane idzie zwykle tylko 50% wpływów z gry. Reszta to podatki, koszty pośrednie i zysk organizatora, którym w przypadku totalizatora jest państwowa spółka, ale jeśli chodzi o bukmacherów czy kasyn, są to zwykle spółki z kapitałem zagranicznym lub zupełnie obcy przedsiębiorcy, nawet nie wiadomo skąd.

8Hazard czasem niszczy człowieka i rozbija rodziny. Nie ma co ukrywać, problem hazardu istnieje i dotyka coraz większą grupę osób. Również i w Polsce rozpanoszyło się uzależnienie od gier. Często w grupie osób uzależnionych znajdują się ludzie z doskonałym życiem osobistym i towarzyskim i na wysokich kierowniczych stanowiskach. Spróbowały gry, bo zwyczajnie były zmęczone nudnym i monotonnym życiem. Hazard dawał im oryginalną, nową możliwość rozerwania się po pracy. Jednak takie rozrywanie na początku odbywa się kosztem utraty oszczędności, potem stratą pracy, a w końcu szczęścia rodzinnego i bliskich. Wysoką ceną płaci hazardzista za swoje chwile rozrywki. Jednak zwykle jest to od niego silniejsze i sam wyjść z nałogu nie potrafi. Dlatego najlepiej w takiej sytuacji poszukać odpowiedniego terapeuty, który pomoże uwolnić się ze szpon hazardu.

Wielu graczy stawia na ślepy los, szczęście i przypadek. Jednak większość z nich stara się wypracować sobie odpowiedni system gry. Zwolennicy systemów uważają, że grać przypadkowo, bez systemu nie warto, bo przypadkowe typowanie to małe szanse na sukces. System, zdaniem doświadczonych graczy, to niezbędny element po przypadku i szczęściu, przybliżający grającego do zwycięstwa, czyli wielkiej lub mniejszej wygranej. Napisano już wiele systemów dotyczących gier liczbowych totalizatora. Specjaliści opracowują też systemy dla wielu innych, dostępnych nam gier. I choć nie gwarantują one wygranej, to wpływają na podświadomość graczy. Jak wygrają, to wierzą , że to zasługa systemu. Natomiast gdy przegrają, zwalają winę na swoje nieumiejętne posługiwanie się doskonałym systemem. Tak czy tak, wierzą, ze jak nie ten, to inny system w końcu będzie skuteczny.

Wszyscy doskonale wiemy, że hazard potrafi zniszczyć człowieka. Nie wierzą w to jednak ci, którym gra niszczy życie. I wciąż, każdy z uzależnionych hazardzistów z uporem maniak tłumaczy swoją klęskę tym, że żona go nie kochała, albo chciała od niego więcej pieniędzy. Bo przecież każdy uzależniony szuka winy nie w sobie, ale w swoim otoczeniu. I zwykle, nie wiadomo czemu, pada na małżonka. Hazard może też wypaczyć ludzką psychikę. Może spowodować, że człowiek ma ze sobą kłopoty i popada w depresję. Hazard może również rozbić całkiem zgodne przedtem rodziny. Majacy dość długów współmałżonkowie odchodzą i zostawiają hazardzistę z jego nowym ukochanym – hazardem. Hazard może też pozbawić gracza środków do życia. Zdarza się, że nałóg jest taki silny, iż gracz przeznacza na niego ostatnie pieniądze, nie dbając o to, czy wystarczy mu na opłaty, czynsz, a nawet na jedzenie.

ee525e6eb6beebfafc03890c533d871a,14,1Choć uzależnienie od hazardu dotyka i kobiety, to raczej niewiele pań widzimy w punktach bukmacherskich lub przy barowych automatach. Podobnie jak w przypadku alkoholu, panie również i grają w ukryciu, gdy nikt nie widzi. Zwykle, gdy nikogo nie ma w domu, siadają do komputera i grają w internetowych kasynach. Przegrywają na początku niewielkie kwoty, żeby nikt się nie zorientował. Potem przelewają na swoje internetowe konta coraz więcej pieniędzy, a rodzinne oszczędności coraz bardziej topnieją. Gdy reszta rodziny się zorientuje, wtedy zwykle choroba jest już nieźle zaawansowana. Tak było w przypadku pani Doroty, 35-latki z Lublina, która zachęcona przez znajomą zagrała raz, potem drugi, a w końcu, przez kilka lat na internetowy hazard roztrwoniła dwadzieścia tysięcy zbierane przez kilka lat na samochód.

Hazard kojarzony jest zwykle z mężczyznami. Bo rzeczywiście taki jest stereotyp. Gruby, spocony facet z cygarem i podwiniętymi rękawami, siedzący przy okrągłym pokerowym stole. I rzeczywiście, na uzależnienie od hazardu bardziej podatni są mężczyźni, którzy grają dla podniesienia adrenaliny lub z chęci zysku. Ostatnio jednak mówi się o tym, że hazard pociąga również i kobiety. Mamy przecież równouprawnienie. Panie gonią mężczyzn w każdej dziedzinie życia. Nie jest im już obcy tytoń, który palą podobnych ilościach jak mężczyźni, coraz częściej też, w celu rzekomego rozwiązania swoich problemów, kobiety sięgają po wieczorne drinki i w końcu wpadają w nałóg alkoholowy. Wiele młodych dziewcząt zatraca się też w nałogu narkotykowym. Oczywiście panie coraz chętniej biorą udział również w grach liczbowych, zakładach wzajemnych lub sportowych, wchodzą do internetowych kasyn, a wiele z nich preferuje Lotto.

Dla normalnie funkcjonujących ludzi, którzy mają swoje priorytety, dbają o rodzinę i oszczędzają pieniądze, hazard bywa tylko rozrywką. Nie prowadzi do wypaczeń psychologicznych, nerwowych, emocjonalnych albo fizycznych, ale powoduje rozluźnienie i odpoczynek. Jednak dla niektórych ludzi już pierwsze spotkanie z hazardem staje się początkiem nałogu. Szczególnie podatni na uzależnienia są ludzie słabi psychicznie, niedojrzali i podatki na wpływy. Narażeni na uzależnienie są też ludzie intensywnie marzący o fortunie i wielkiej wygranej. Wciąż licząc na szczęście grają coraz częściej. Do gry zachęcają ich zarówno sukcesy jak i porażki. Gdy czasem wygrają, wierzą, że szczęście ich nie opuści i grają dalej. Gdy natomiast przegrają, tłumaczą to sobie, że jeszcze nie przyszło do nich to szczęście i musza dalej grać, by dać losowi szansę.

hazard_hazard-largeLudzie miliony wydają na szeroko pojęty hazard. Trudno jest zliczyć, ile ludzie na świecie lub też sami Polacy, przeznaczają na gry liczbowe, zakłady wzajemne, gry w kasynach, automaty i wiele rodzajów loterii. Tak samo trudno określić, ile z tych pieniędzy trafia na wygrane, a ile bezpośrednio ląduje na kontach totalizatora, bukmacherów czy właścicieli kasyn i automatów. Wprawdzie rząd dysponuje danymi ile wpłynęło pieniędzy z podatków od gier, ale podstawa opodatkowania to tylko pewna cześć całości pieniędzy, bowiem wiele gier rozgrywanych jest nielegalnie, albo organizowane są w sieci, przez zagraniczne platformy, zarejestrowane w rajach podatkowych. Dlatego tak trudno określić skalę hazardu w Polsce. Jednak wiadomo, że hazard staje się kolejnym po alkoholu, papierosach i narkotykach, groźnym uzależnieniem.

Trudno jest oszacować, ile pieniędzy ludzie tracą przez gry hazardowe. Pan Andrzej jest kierowcą tira. Zarabia miesięcznie pięć, sześć tysięcy złotych. Rzadko bywa w domu, tylko raz na tydzień lub dwa przez dzień i noc. Rano znów wyrusza w trasę. Dlatego jak już przyjedzie do domu, to uważa, że należy mu się coś od życia i wieczorem idzie do pobliskiego baru napić się piwa i pograć na automatach. Tak grając, potrafi w jeden wieczór stracić nawet kilkaset złotych. Jego rekord to dwa tysiące w sześć spędzonych w barze godzin. Nie uważa, żeby był uzależniony. Twierdzi, że go na to stać i nie zamierza rezygnować z tej jedynej rozrywki. Niestety, żonie zostawia na życie tylko dwa tysiące, a rodzina nie ma ani własnego domu ani samochodu. A dla gospodarza najbardziej liczy się jego rozrywka – czyli gra.